
Mam czysta wersję, bez dodatków, stwierdziłem, że tak będzie najlepiej.
Opakowania w sumie nie ma co oceniać, jest to zupełnie niepraktyczny w używaniu słoik na którym znajduje się nalepka z najważniejszymi informacjami (wszystko bardzo szczegółowo opisane znajdziemy na stronie). Dlatego tez polecam użyć jakiegoś innego słoiczka lub opakowania po pudrze, ja akurat mam taki z coastal scents. Teoretycznie jest bezzapachowy, ja jednak czuję lekki zapach kojarzący mi się z klasą chemiczną (ja akurat lubię ten zapach ;p). Mimo białego koloru jest całkowicie transparentny. Jeśli nałożymy go bardzo dużo to może nas lekko wybielić, ale jest to efekt chwilowy i wystarczy poczekać, aż się wchłonie lub po prostu omieść twarz pędzlem. Puder jest bardzo drobno zmielony, ale ma tendencję do zbierania się w grudki w opakowaniu. Efekt ? Niesamowity. Nie powiem, żeby to był mój puder marzeń, z tym, że mojej cery chyba nic nigdy nie poskromi (baaaaardzo tłusta), ale jest tak niesamowity, że aż nie wiem co napisać. Do tego rozbestwił mnie tak strasznie, że nie używam obecnie nic innego bo wszystkie inne pudry wydają się takie mało matowe, albo płaskie. Twarz po nałożeniu jest pięknie matowa, ale tak naturalnie, jest taka po prostu sucha, ale nie w znaczeniu przesuszona, wygląda zdrowo i matowo. Nie jest to płaski mat, twarz wygląda niesamowicie naturalnie, ale jednak mimo wszystko warto pomyśleć o jakimś różu/bronzerze dla ożywienia, szczególnie jeśli nakładamy go na podkład. Przeszedłem przez wiele i ten jest chyba najlepszy. Jedyne co z nim konkuruje to mineralny puder w kompakcie catrice (ale co z tego jak wycofany ?). Do tego cena - 10.80zł za 10g (50ml). Dostajemy go naprawdę dużo, jakoś myślałem, że 10g to dużo mniej. Co też jest bardzo ważne - nie ma szans by nas zapchał, jest absolutnie niekomedogenny, a jego jedynym składnikiem jest bambus (90% krzemionki).
Zdecydowanie polecam spróbować, a ja sam zapewne skusze się też na perłowy, bo dużo dobrego i o nim czytałem :)

Pozdrawiam,
William Rhinestone