24 września 2011

Ballerina Backtage po raz drugi.

Wspomnę wam o cieniach jeszcze raz, dlatego, że zmieniło się trochę moje nastawienie do nich. Wydaje mi się, że producent nie do końca określił przeznaczenie tego produktu, bo jako cienie same w sobie moim zdaniem nie sprawdzają się najlepiej, ale za to wszystkie trzy są bardzo fajnymi bazami pod nie ! Szczególnie tutaj zwracam uwagę na czarny cień, szerzej znany jako porażka balleriny, gdzie myślałem, że nadaje się tylko do wyrzucenia, a jednak w roli bazy bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

Widać różnicę, prawda ? Cień essence sam w sobie daje szarawy kolor (naprawdę polecam nakładać go mało), ale nałożony na niego cień 'suchy' jest ładnie podbity i pogłębiony.


Pozdrawiam,
William Rhinestone

3 komentarze:

  1. Ja właśnie z takim zamierzeniem kupiłam ten cień.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. eh, no to nic, trzeba iść do natury.. okrutnyś!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...