4 lutego 2012

BioDermic Maska Aloesowa


Hej,
Wieki mnie nie było i niestety tym razem nie obiecam wam powrotu :( Ostatnio mam w życiu niezły kocioł - problemów za dużo i czasu za mało. Jedyne co wam mogę obiecać, to że blog nie pójdzie w niepamięć i na pewno kiedyś tu wrócę. Postaram się też od czasu do czasu coś skrobnąć, cobyście o mnie nie zapomniały ;)
Jedyne kto się cieszy z zaistniałej sytuacji to mój portfel pod względem zakupów kosmetycznych - odcięty od kosmetycznego świata, wizażu i blogów pełnych pokus :) Jedynie na youtube udaje mi się znaleźć chwilkę czasu i z 2 razy w tygodniu obejrzeć parę filmików.

Ale do rzeczy!

Miałem okazję przetestować maskę aloesową firmy BioDermic.
Zaczynając od opakowania - świetne! Ma postać bardzo poręcznej koperty z nieco luksusowym złoto-czarnym wykończeniem :) Opakowanie jest naprawdę fajne, mamy na nim wszystkie istotne informacje o produkcie i dodatkowo wewnątrz znajdziemy ulotkę z ofertą firmy.
Sama maska zamknięta jest w aluminiowej saszetce. Jest to tkanina nasączona (dość obficie, za co olbrzymi plus dla firmy) aloesowym serum. Zapach charakterystyczny dla aloesu - nieco złagodzony delikatną substancją zapachową, więc nie ma na co narzekać. Jedyne na co mogę narzekać to na formę produktu, ale jest to moje subiektywne odczucie bo ja po prostu nie lubię takich tkanin, które nakłada się na twarz. Wiadomo, że każdy jest inny i takiej tkaniny nigdy idealnie nie dopasuje się do twarzy, aczkolwiek ta jest na tyle fajnie docięta, że nawet ja sobie poradziłem :) Pomijając już formę to samo serum jest rewelacyjne - naprawdę w pełni mogę się zgodzić z obietnicami producenta - skóra jest nawilżona, niesamowicie gładka (można by się dotykać bez przerwy!) oraz delikatnie oczyszczona i wypeelingowana. Ja polecam tą maskę z czystym sumieniem - szczególnie przed jakimś ważnym wyjściem. Po zabiegu skóra jest tak wypielęgnowana, że nie potrzeba nawet nakładać kremu.
Na opakowaniu podano przedział wiekowy 30+, ale Pani Maja zapewniła mnie, że maska aloesowa jest odpowiednia dla osób w każdym wieku ze względu na szerokie spektrum działania.


Pozdrawiam i życzę przetrwania mrozów!
William Rhinestone

18 grudnia 2011

WYNIKI ROZDANIA

Dziękuję wszystkim za udział w rozdaniu, jak zobaczyłem liczbę zgłoszeń to szczęka mi opadła :)
Tak ogromne zainteresowanie jest dla mnie bardzo miłe, więc jeszcze raz dziękuję.
Nie zwlekając ogłaszam, że rozdanie wygrała... Wiolette !
Tym samym proszę Cię o kontakt pod adresem williambeauty@10g.pl
Serdecznie gratuluję !

Pozdrawiam,
William Rhinestone

12 grudnia 2011

Biochemia Urody - recenzje



Dawno już skończyłem prawie wszystkie produkty kupione na BU, a totalnie wyleciało mi z głowy, że ich nie recenzowałem...
Zakupy możecie zobaczyć TU
Puder bambusowy doczekał się osobnej recenzji TU
Natomiast o oleju monoi wspomniałem TU

1. Olejek myjący z olejkiem z drzewka herbacianego i wit. E - wspominam go bardzo dobrze. Wystarczył mi na ok 2 miesiące. Zmywa absolutnie wszystko, nawet najbardziej wodoodporne rzeczy - nic mu się nie oprze. Pozostawia skórę nawilżoną, ale bez wyczuwalnego filmu. Olejek z BU przypadł mi do gustu bardziej niż olejek z ZSK, ale to tym z ZSK w następnej 'części' :)
Olejek jak najbardziej polecam, warto.
2. Żel hialuronowy - tutaj też jestem bardzo zadowolony i polecam bez zastanowienia. Super w połączeniu z kremami czy olejami. Nawilża i wygładza, a przy tym jest lekki i obojętny dla skóry. Może go używać każdy, w każdym wieku, z każdym typem cery i mieszając z czym tylko chce. Nakładając go solo należy pamiętać by spryskać twarz np. hydrolatem, to poprawi nawilżające właściwości żelu.
Poza tym istotne jest też, że jeśli nakładamy coś pod żel, to żel pomoże tej substancji wchłonąć się głębiej do skóry, natomiast nakładając coś na żel, to żel będzie stanowić barierę i substancja wchłonie się w mniejszym stopniu.
3. Olej tamanu - tutaj mam mieszane uczucia. Zapach jest okropny, aczkolwiek po jakimś czasie przywykłem i nie przeszkadzał mi już. Co do jego działania - na pewno coś robi. Myślę, że zamówię go ponownie, bo służy cerze, delikatnie leczy wypryski (aczkolwiek bardzo bardzo wolno), jest dobry na rany i podrażnienia, ale niestety nie wywołał u mnie efektu WOW. Czy polecam? Na pewno polecam spróbować i ocenić na swojej skórze ;)
4. Hydrolat oczarowy - też mam trochę mieszane uczucia, bo hydrolat pięknie pachnie i poza tym... chyba nic. Taka zwykła woda o ładnym zapachu, która lekko tonizuje i ma 'jakieś' dobre substancje w sobie. Nie powiem, bo bardzo lubię hydrolaty, ale jest to takie bardziej 'widzi mi się' i rozpieszczanie siebie, bo nie widzę, żeby robiły coś szczególnego. Nie szkodzą skórze, wiele dobrego też nie robią, ale są miłe w użytku i przydatne. Myślę, że mają nawet jakieś uzależniające działanie, bo mam ochotę spróbować wszystkie zapachy ;p
Nie wiem czy to przypadek, ale hydrolat oczarowy z BU miał mocniejszy i ładniejszy zapach niż ten z ZSK.

Wszystkie produkty znajdziecie na stronie :
http://www.biochemiaurody.com/


Pozdrawiam,
William Rhinestone

Nowości Joko


Mam przyjemność poinformować o premierze 4 nowych odżywek JOKO, w tym 3 z najnowszej serii BIO:

---Multiwitamina zdrowe paznokcie

---Arganowe odżywienie ochrona i wzmocnienie

---Ultra utwardzenie utwardzacz paznokcia

Jedna odżywka ze znanej i lubianej serii Odżywki Szybkiego Reagowania:

Diamentowy pył – wzmocnienie paznokcia


11 grudnia 2011

Virtual Cienie

Jednym z produktów jakie otrzymałem od firmy Virtual były cienie.
Opakowanie jest ładne, wygodne i dobrej jakości.
Z tyłu mamy wszystkie potrzebne informacje - w raz ze składem za co duży plus.
Brakuje jedynie gramatury produktu.
Wewnątrz opakowania mamy dość dobrej jakości pacynkę.
Cienie zawierają dodatki kamieni szlachetnych.
Zielenie - 073 satin quattro
Fiolet/brzoskwinia - 059 satin duo
Czarny/szary - 052 mat duo


Konsystencja jest przyjemna, cienie są suche, ale nie pylą.
Pigmentacja może nie jest porażająca, ale bardzo dobra. Na zdjęciu swatche bez bazy.
Cienie dobrze się rozprowadzają i ładnie rozcierają, aczkolwiek przy rozcieraniu nieco blakną.
Na bazie trzymają się bez zarzutu.
Cienie satynowe mają lekkie drobinki dające taki właśnie satynowy poblask.
Generalnie są to przyjemne cienie, nie mam im praktycznie nic do zarzucenia i z pewnością nie zginą w mojej kolekcji, a będą jeszcze nie raz użyte :)


Pozdrawiam,
William Rhinestone

28 listopada 2011

ROZDANIE MAC, Essence, Sephora, Artiste, Heennara !

Nie było mnie bardzo długo, przepraszam was za tą przerwę, ale nie wracam z pustymi rękoma, tylko dawno już obiecanym rozdaniem. Mam nadzieję, że warto było czekać :)

Jeśli chodzi o formalności wygląda to tak- do zabawy zapraszam wszystkich obserwatorów, wystarczy zgłosić chęć wzięcia udziału w rozdaniu.

Nie wymagam nic poza obserwowaniem i zgłoszeniem chęci wzięcia udziału, aczkolwiek osoby, które dodadzą notkę/bloga do blogrolla/rozreklamują w jakiś sposób rozdanie czy też są aktywne na blogu od dawna zostaną wynagrodzone dodatkowym losem :)

Bardzo proszę o podanie swojego maila oraz w miarę możliwości przestrzeganie zasady 1 osoba - 1 komentarz.
Rozdanie trwa do 15 grudnia włącznie, po tym czasie zgłoszenia nie będą przyjmowane.
Osobę, która wygrała wylosuje maszyna losująca.

kontakt: williambeauty@10g.pl

Wszystkie kosmetyki są nowe, nieużywane i oryginalne !

Do wygrania:
1. MAC liberty of london beauty powder summer rose
Kosmetyk jest w 100 procentach oryginalny, zakupiony w Polsce, nigdy nie był używany, wysyłam go do was w oryginalnym kartoniku.
2. Sephora pędzel dyfuzor
3. Heenara olej do włosów
4. Artiste jedwab w sprayu do włosów (bez silikonów)
5. Essence krem do rąk

Poza tym oczywiście garść próbek :)

Jak wam się podobają nagrody ?

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
William Rhinestone

21 października 2011

Virtual baza pod cienie

Opakowanie jest proste i praktyczne, wszystko co istotne na nim zawarto - brakuje tylko składu.
Niektórzy mogą uważać, że to niezbyt higieniczne rozwiązanie, ale przecież zawsze można użyć pędzelka, a na bazę w kremie innego sposobu jak słoiczek niestety nie ma.
Baza jest bezzapachowa, ma cielisty kolor (nie jest jednak kryjąca więc osoby o każdej karnacji mogą jej używać) i zawiera w sobie delikatne drobinki rozświetlające.


Jedyny minus bazy to konsystencja - jest tępa i ciężko się nakłada, szczególnie przy niższych temperaturach, ale z konsystencją tej bazy można sobie bardzo łatwo poradzić - wspomnę o tym na końcu.
Właściwości - tutaj baza jest po prostu rewelacyjna ! Największe szaleństwo jest tutaj jeśli chodzi o pigmentację cieni, baza niesamowicie podbija kolor, dosłownie łapie pigment. Często nawet z lepszymi cieniami jest taki problem, że musimy nakładać kilka warstw, a kolor i tak nie chce się trzymać powieki, ta baza jest jak magnes na pigment :)
Naprawdę ułatwia pracę. Poza tym świetnie przedłuża trwałość cieni - potrafią wytrzymać cały dzień/noc bez zmian, kolor nie blaknie i nawet przy bardzo tłustych powiekach przez co najmniej kilka godzin nie ma co się martwić o rolowanie cieni. Poza tym z bazą cień wypełnia każde załamanie co widać szczególnie na ręce.
Kosztuje ok 10zł, dostajemy 5g, które wystarczą na długo, bo bazy nakładamy dosłownie odrobinkę.
No i zdjęcie obok mówi chyba wszystko :)
Po prawej jest baza.

Teraz jak obiecałem konsystencja - niestety baza jest świetna, a wiele traci przez tępość.
Sposób na to jest banalny i zajmie dosłownie 2 minutki. Wystarczy dodać parę kropli gliceryny (ja dodałem jakoś 8-10), dokładnie wymieszać i nasza baza staje się idealnie kremowa, poza tym dodatkowo nawilża :)
Bazę przetestowałem dokładnie przed dodaniem gliceryny, jak i po i nie widzę żadnej zmiany we właściwościach, więc nie ma się czego obawiać.




Produkt został wysłany mi do testów w ramach współpracy z firmą Virtual, nie ma to jednak wpływu na treść recenzji - myślę, że na zdjęciu baza broni się sama.

Pozdrawiam,
William Rhinestone
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...