15 czerwca 2011

Zapowiedź ;)


W ciągu najbliższych kilku dni zaprezentuję wam moją kolekcję cieni INGLOT. Mam ich dość sporo więc nie dam rady tego zrobić na raz ;)

Tutaj zdjęcie mojej kolekcji -kilka cieni nie jest z inglota.
Niestety kolory są troszkę przekłamane :(






Pozdrawiam,
William Rhinestone

14 czerwca 2011

PIERWSZE ROZDANIE, ZAPRASZAM !

Witam!

Dziś mam dla was małą niespodziankę - organizuję taki wakacyjny giveaway :)

Jeśli chodzi o formalności wygląda to tak:
1. Do zabawy zapraszam wszystkich obserwatorów, wystarczy zgłosić chęć wzięcia udziału w rozdaniu.
2. Dodatkowe losy można zdobyć poprzez:
a) dodanie notki na temat rozdania (proszę podać link)
b) dodanie mojego bloga do blogrolla
c) poinformowanie znajomych o rozdaniu w dowolny sposób (fb, nk, forum, strona internetowa, twitter. Proszę podać linki w komentarzu lub wysłać mi je na maila.)
d) wyrażenie opinii o blogu w raz z sugestiami i/lub napisanie swoich top 3-5 kosmetyków

3. Bardzo proszę o podanie swojego maila oraz w miarę możliwości przestrzeganie zasady 1 osoba - 1 komentarz

Tym sposobem maksymalnie można zdobyć 5 losów.
Wyniki wylosuję 30 czerwca o północy więc zgłaszać można się do 30 czerwca do godziny 23:59 :)

kontakt: williambeauty@10g.pl

Wszystkie kosmetyki są nowe i nieużywane!

1. Ziaja, odżywka codzienna pielęgnacja do włosów bez spłukiwania
2. Ziaja MED krem do skóry tłustej i trądzikowej
3. Essence YOU ROCK! mgiełka odświeżająca
4. Essence smokey eye brush, na zdjęciu mój własny, zwycięzca otrzyma oczywiście nowy w opakowaniu ;)
5. MIYO cień do powiek VIOLA
6. Delia żel-korektor do brwi
7. NYX szminka circe
8. ELF błyszczyk goddess
9. MAC, odsypka pigmentu MELON wielkości łyżeczki w zakręcanym pojemniczku. Jest to jedyny używany kosmetyk więc jeśli komuś to przeszkadza mogę nie wysyłać :)

No i na pewno możecie spodziewać się próbek kremów BB, podkładów etc. :)


Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia !

William Rhinestone

12 czerwca 2011

Mgiełka utrwalająca ELF studio vs. Mgiełka odświeżająca essence You Rock



Na początek może dlaczego porównuję mgiełkę odświeżającą z utrwalającą ? Przecież to dwa inne produkty z całkiem innymi zadaniami.
Porównuję dlatego, że w końcu obie są mgiełkami, więc czemu by nie ? :P

Oba opakowania są poręczne, wygodne w użyciu, dość estetyczne. Essence jest nieco lepsza jakościowo.
Pompki działają bez zarzutu, dość podobnie jednak pompka elf lepiej rozpyla produkt, kropelki w mgiełce elf są dużo mniejsze niż essence przez co użycie jest milsze.
ELF ma dość nieprzyjemny, aloesowy zapach, który jednak szybko przemija. Essence ma dość miły, świeży zapach który pozostaje na skórze jakiś czas.
Essence zostawia nieco tłustą powłoczkę, która dość szybko się wchłania i zostawia skórę miłą i miękką (być może to przez glicerynę w składzie na drugim miejscu).ELF natomiast zostawia lepkawą, tępą powłoczkę.

A co z tym utrwaleniem ?















Na zdjęciu po lewej Essence, na zdjęciu po prawej ELF.

Jak widać oba spreje tak samo utrwalają, dość dobrze, dowód na zdjęciu. Cienie były zaaplikowane na czystą skórę, bez bazy, kremu etc. Efekty widoczne powyżej są po jakiś 4-5 godzinach.
Essence dostajemy 100ml za 9zł, ELF to 60ml za 3$/3.5F. Jeśli chodzi o cenę/ilość essence wygrywa bez dwóch zdań.
Wydajność - tutaj niestety wygrywa ELF. Nie wiem dlaczego ale essence bardzo szybko ubywa, mam go od jakiś 2-3 tygodni, nie był używany codziennie a jedynie co któryś dzień i już nie ma 1/5 opakowania, gdzie 60ml elfa wystarczyło mi ostatnio na jakieś... 4 miesiące ?

Oba produkty polecam, jednak dla mnie wygrywa essence ze względu na cenę, pojemność, milszą aplikację i dostępność w Polsce. Niestety to edycja limitowana, mam jeszcze jedną na zapasie i myślę nad zakupem kolejnej...


Pozdrawiam,
William Rhinestone


Dawny Haul :)


Haul z przed ponad tygodnia, ale wrzucam dopiero dziś...
Zdjęcie trochę słabe bo wróciłem do domu dość późno.

1. 2 nowe cienie MIYO - vanilla i ambition. Vanilla to piękny nudzik, niestety chyba trafił mi się felerny egzemplarz bo jest tak twardy, że nie da się go nabrać na pędzel. Ambition to piękny, bardzo intensywny fiolet - tego mi brakowało w kolekcji ! Cena 5zł sztuka.

2. 2 kuleczki z essence - bardzo fajne, szczerze polecam ;) Cena chyba 6zł sztuka.

3. OGROMNY balsam do ust z H&M o pięknym zapachu wanilii i konsystencji masełka. Ma AŻ 17,6 grama. Cena ok 5zł.

4. Zmywacz Revlon, nie wiem jaki jest bo nie był dla mnie.

5. Puder My Secret, tani i dobry, ale matuje na krótko. 12zł

6. Puder Inglot, bardzo fajny, daje naturalne wykończenie i jedwabistą skórę, mała pojemność, cena ok 20zł, ale jest wydajny.

7. Konturówka do ust inglot. Rozświetlająca w nieco brzoskwiniowym kolorze, dość fajna.

8. Róż inglot, to jest po prostu killer, jest tak napigmentowany, że nie wiem jak go używać. Trzeba baaardzo uważać. Kolor dość fajny - taki ceglano-brązowy.

9. Maseczka, nie pamiętam już nazwy, ale można ją kupić w naturze, lawendowa. Zapach miała tak silny, że pół domu mi nią pachniało (ale ja akurat kocham lawendę). Nie robi cudów poza tym, że jest miła w użyciu. Wydajna, wystarczyła mi chyba na 6 razy.

10. Lakier nivea do włosów blond. Nie jestem blondynem ale potrzebny mi był lakier na gwałt. Coś tam robi, ale nie lubię go. Miałem gorsze, miałem lepsze. Daje dość naturalny efekt, ale mimo tego, że ledwie co utrwala to jednak troszkę skleja, trzeba się z nim namęczyć. Wcześniej miałem silhouette push up volume i nivea po prostu ginie. Silhouette dosłownie zamrażał włosy, był trwały i przy tym włosy dalej wyglądały naturalnie, w ogóle ich nie sklejał, a mimo to były w bezruchu przed dobre kilka godzin.

I to w sumie wszystko... choć od tamtej pory doszło kilka nowych rzeczy ;p

Pozdrawiam,
William Rhinestone

11 czerwca 2011

ELF studio blush




Opakowanie jest eleganckie i wygodne w użyciu. Zawiera symboliczne lusterko i jest wzorowane na kosmetykach firmy NARS jednak na szczęście nie mają takiej wszystki-pył-łapiącej faktury jak NARS.

Nie jest żadną nowością, że kosmetyki elfa pylą - tutaj to się nie zmienia, ale mimo wszystko nie jest najgorzej, naprawdę :)

Produkt nie ma zapachu.


Kolory jakie posiadam to Gotta Glow (biały rozświetlacz) i Pink Passion (ostry róż).

Gotta Glow to podobno odpowiednik NARS albatros -efekt jest podobny jednak podstawową różnicą jest jakość.
Gotta Glow tak jak i albatros, wygląda w opakowaniu biało i taki faktycznie jest, jednak ta biel jest transparentna i na skórze zostaje nam tylko glow, bez żadnego koloru.
Glow jest złoty z lekkimi drobinkami. Wygląda ładnie, z pewnością będzie rewelacyjny na opalonych osobach - ja jednak wole srebrzyste rozświetlenia :)

Pink Passion to mocny, soczysty róż. Kolorek jest całkiem matowy i dobrze napigmentowany. Jeśli odpowiednio się go używa to nie robi smug i daje naturalny efekt. Ogólnie tym różem można wiele uzyskać - od bardzo naturalnego podkreślenia do dość silnego rumieńca. Ogólnie produkt mnie zadowala - aż w nadmiarze zaspokoił moja potrzebę posiadania intensywnie różowego różu :)
Trwałość jest bez zarzutu mimo tłustej cery, nie zapychają. Jedyne co, to większe drobinki z Gotta Glow lubią migrować.

Pink Passion polecam z czystym sumieniem, tym bardziej, że w tej cenie trudno jest znaleźć róż w takim kolorze. Gotta Glow natomiast można sobie darować.


4.8g/ 3$/3.5F


Pozdrawiam,
William Rhinestone

ELF shimmering facial whip


Opakowanie to miła w użyciu i higieniczna tubka. Aplikator na końcu jest bardzo wąski co pozwala na bardziej precyzyjną aplikację.
Zapach jest przyjemny, słodki i cytrusowy.
Konsystencja dość gęsta, nieco lepka, ale nie ma problemów z rozprowadzeniem.
Efekt jaki daje jest naprawdę piękny- chłodne, srebrzyste, taflowe wykończenie.
Efekt jest stopniowalny - im słabiej rozetrzemy tym błysk będzie intensywniejszy.
Rozświetlenie jest drobinkowe - ale drobinki są tak maleńkie, że widać je praktycznie tylko w słońcu i co widać na zdjęciu poniżej efekt jest czystą taflą.
Produkt porównywany jest do High Beam firmy Benefit, który jest jakieś 14 razy droższy. Nie mam HB, ale testowałem go w sklepie. Efekt jaki dają jest prawie identyczny, a nawet zaryzykuje stwierdzeniem, że drobinki z High Beam są nieco większe. Opakowanie HB też przegrywa z ELFem. Jedynie konsystencja wydaje mi się lepsza.
Rozświetlacz ten najczęściej nakłada się palcami - robiąc kilka kropek i rozsmarowując je ze sobą.
Ja jednak najbardziej lubię nakładać go pędzlem typu skunks.
Produkt jest też zdecydowanie wielofunkcyjny - możemy zmieszać go z podkładem dla uzyskania bardziej świetlistej cery, czy nawet z balsamem do ciała. Możemy nałożyć go na usta, na powieki i jak tylko przyjdzie nam do głowy ;)

Jak za tą cenę szczerze polecam.

Kolor to lilac petal

9.5g/ 1$/1.5F





Pozdrawiam,
William Rhinestone


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...